W Dolinie Pięciu Stawów

Polska jest fascynującym krajem. Może nie mamy tutaj wielu plaż, gdzie przez zdecydowaną większość roku świeci słońce. Nie możemy wyjechać tutaj na egzotyczne wakacje all inclusive, ale można znaleźć tu i tak wiele urokliwych zakątków, dzięki którym możemy dobrze zaplanować urlop. Odpocząć, zrelaksować się i nabrać sił przed kolejnymi wyzwaniami, jakie na nas czekają. Wśród takich miejsc na pewno jest Dolina Pięciu Stawów. Jeżeli ktoś chciałby poznać to miejsce, to koniecznie powinien przeczytać książkę pt. “Pięć stawów. Dom bez adresu” Beaty Sabały-Zielińskiej.

Schronisko w dolinie

Książka należy do wyjątkowej autorki, która jak nikt inny wspaniale zna się na górach. Beata Sabała-Zielińska ma na swoim koncie książki, które w różny sposób opowiadają o górach oraz o ludziach, którzy są na stałe związani z tym miejscem. Wiele osób doceniło chociażby to, że Sabała-Zielińska postanowiła napisać o ratownikach TOPR, którzy z narażeniem życia poświęcają się, aby ratować inne osoby, mające problemy na szlakach górskich. A jest ich naprawdę wielu. Wróćmy do Doliny Pięciu Stawów, gdzie tym razem zatrzymała się autorka, aby opisać jedno z najbardziej słynnych schronisk, które już od wielu lat przyciąga różne osoby. Schronisko, które musiało również poradzić sobie z wojennymi zawirowaniami, od stu lat zarządzane jest rodziną Krzeptowskich. Jakie jest we wspomnieniach? Jakie jest teraz? Czas się tego dowiedzieć.

Wyjątkowe miejsce

Aby móc kiedyś w dawnych czasach zaklepać sobie nocleg w tym miejscu, należało wysłać list. W końcu nie każdy miał w domu telefon. Tylko, że schronisko formalnie nie miało adresu. Więc jak wysłać list do miejsca, które adresu nie ma? Nie raz pracownicy Poczty Polskiej wyzywali, że list nie ma adresu. Ale o dziwo, wszystkie listy i tak trafiały do miejsca przeznaczenia. To wyjątkowe miejsce znane było wszystkim. Wszyscy chcieli tu być, aby odpocząć. Jak tu kiedyś było? Czy przez cały rok można było tu dotrzeć bez najmniejszego problemu? Co w schronisku robili wojenni konspiratorzy? Te i wiele innych historii znajdziemy w “Pięć stawów. Dom bez adresu“. Można powiedzieć, że jest to książka, dzięki której można na nowo zakochać się w górach. Można powiedzieć, że jest to książka, dzięki której w ogóle można zakochać się w górach. Autorka postarała się o wyjątkowo barwne opisy, dzięki którym aż chce się tam być. Po tej lekturze nie pozostanie nic innego, jak udać się do Doliny Pięciu Stawów na wyjątkową wycieczkę.

Książka - zdjęcie utworzone przez azerbaijan_stockers - pl.freepik.com